twórca i odbiorca

Twórca i odbiorca, problem wzajemnej komunikacji

Co jakiś czas mam okazję rozmawiać z osobami, które uznają, że współczesna sztuka jest nie dla nich. Twierdzą, że powstające w obecnych czasach prace plastyczne są zwyczajnie brzydkie, wulgarne lub pozbawione istotnych treści. Spotykam również spore grono artystów, którzy są niezadowoleni z tego jakich mają widzów. Czasem mam wrażenie, że twórcy oraz odbiorcy sztuki zwyczajnie nie lubią siebie na wzajem. W sumie to ich sprawa, niech sobie robią co chcą. No, ale moim zdaniem, jest to bez sensu. Przecież grupy te są od siebie w ogromnym stopniu zależne.

Twórca i odbiorca – w jaki sposób chcą się porozumieć?

Gdyby kierowca autobusu, utknąwszy na trasie, zwrócił się do pasażerów ze słowami ”Wasi ojcowie byli złodziejami i suterenami. Bądźcie tak dobrzy i popchnijcie nasz wspaniały samochód, bo nie mogę ruszyć”, powiedzielibyśmy o nim bez namysłu: „Szalony!”

Czasem wydaje mi się, że właśnie tak prezentuje się wzajemna relacja pomiędzy twórcą i odbiorcą sztuki. I nawet nie wiem, który z nich lepiej sprawdziłby się w roli kierowcy. Artysta zarzuca społeczeństwu marny gust oraz brak nawet podstawowej wiedzy na temat estetyki, teorii kultury, historii sztuki i co tam mu jeszcze przyjdzie do głowy. Natomiast odbiorca bez skrupułów stwierdzi, że osoby, które decydują się tworzyć tzw. sztukę współczesną to zwykłe cwaniaki, którym brakuje talentu oraz warsztatowych umiejętności. Wydaje się im, że jak tylko zrobią coś kontrowersyjnego i sami nazwą to sztuką, to automatycznie mają prawo do tego by nazywać się artystami.

Czy w atmosferze zupełnego braku porozumienia można wspólnie tworzyć kulturę?

Chociaż zdaję sobie sprawę, że problem sztuki współczesnej polega w dużym stopniu na niemożności wzajemnego porozumienia, to wydaje mi się, że elementem istotniejszym okazuje się zwyczajny brak szacunku. W przypadku twórców przejawia się on między innymi poprzez skrajny egocentryzm. Obecnie wielu artystów tworząc swoje prace skupia się wyłącznie na tematyce, która w sposób bezpośredni dotyczy wyłącznie ich osobistych przeżyć, problemów lub własnych wspomnień.

Robią prace o sobie i oczekują, że kogoś będzie to obchodzić.
A niby czemu miałoby tak być?

Oczywiście nie chodzi mi o to, że każdy przejaw twórczości zawierający elementy prywatne i autobiograficzne jest zły. Wręcz przeciwnie, może być on wprost genialny, jednak wyłącznie pod warunkiem, że autor zadba o to, by odbiorca mógł w jakiś sposób utożsamiać się z przedstawionym problemem. Dzięki temu kontakt z danym dziełem będzie stanowił prawdziwie wartościowe doświadczenie.

Niestety nie każdy potrafi zrozumieć, że relacje pomiędzy ludźmi powinny polegać na pewnego rodzaju wzajemności. Jeśli twórca oczekuje od społeczeństwa zainteresowania, to również powinien starać się nie być obojętny w stosunku do innych.

Odbiorca sztuki jest nieważny

EDIT, (24.06.2019): Okazuje się, że moje opinie na temat kwestii związanych ze wzajemnymi relacjami pomiędzy artystami a widzami, mogą znacząco różnić się od tego, co sądzą współcześni teoretycy sztuki. Czytając książkę Estetyka kontra sztuka Marii Anny Potockiej (obecnie dyrektor Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK) natrafiłam na kilka ciekawych uwag.

Pani Potocka twierdzi, że:

(…) najlepszym, co artysta może zrobić dla odbiorcy, to całkowicie o nim zapomnieć.

W dalszej części książki rozwija swoją myśl w ten sposób:

Sztuka to „kreatornia” prywatnych przedmiotów poznawczych, które z przyzwyczajenia (lub równie nieważnych powodów) wprowadza się w obieg publiczny, gdzie czyha na nie odbiorca głodny złego lub dobrego.

(…) sztuka jest działaniem uzasadniającym się wyłącznie poprzez prywatne odniesienia do artysty, co nie przeszkadza, że „wybór z tej prywatności” okazuje się niezwykle przydatny, wręcz strategicznie ważny dla kultury. To jak z biustem kobiecym: wymyślili dla dzieci, a bawią się dorośli. Odbiorca społeczny jest takim dorosłym; pojawia się mocno, ale poza uzasadnieniem.

Przyznam, że takie rozumienie sztuki wydaje mi się nieco ubogie. Oznaczałoby to, że jedyna prawdziwie artystyczna twórczość powstaje jako efekt czyichś osobistych poszukiwań i “prywatnych eksperymentów” i broń Boże nie ma prawa wynikać z chęci komunikacji z (potencjalnym) odbiorcą sztuki. Z pewnością część działań twórczych powstaje właśnie z takich pobudek. Czy jednak oznacza to, że aktywności innego typu nie zasługują na miano sztuki? Czym w takim razie jest twórczość powstająca z myślą o odbiorcy?

Pierwszy cytowany tekst jest fragmentem książki "Słowa między ludźmi", którą napisał Walery Pisarek. Kolejne pochodzą z książki "Estetyka kontra sztuka" Marii Anny Potockiej. Pluszaki na płot też nabił ktoś inny. Nie wiem kto, ja im tylko zrobiłam zdjęcie.

A tu możesz przeczytać nieco na temat: funkcji ilustracji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.