trzecia osoba liczby pojedynczej

Piszą o sobie w trzeciej osobie

Jak myślicie, czego najbardziej nie lubię w działaniach innych artystów funkcjonujących w środowisku internetowym? Czy chodzi o sytuacje, gdy odnoszą oni sukcesy większe od moich? Powinno mnie drażnić i irytować, gdy konkurencja radzi sobie lepiej niż ja, gdy ma większe grono odbiorców i ogólnie oceniana jest w sposób bardziej pozytywny. Przyznaję, czasem bywam zazdrosna, jednak to nie cudze powodzenia drażnią mnie najbardziej.

Przede wszystkim irytuje mnie, gdy twórcy sztuki udają lepszych od siebie samych. O co mi konkretnie chodzi? Chyba o to, że wiele osób za bardzo wzięło sobie do serca opinię, jakoby prawdziwa sztuka broniła się sama i w związku z tym żadna forma reklamy nie była jej potrzebna. Nawet prowadząc własne strony internetowe, artyści udają, że to nie oni sami w ten sposób reklamują prezentują swoje prace. Starają się wytworzyć wrażenie, że ktoś inny robi to za nich. Aby uzyskać taki efekt, piszą o sobie samych w trzeciej osobie.

Czemu tak robią? Czy wydaje się im, że stosując te dziwne lingwistyczne zabiegi, będą sprawiać bardziej dostojne wrażenie?

Język, którym się posługujemy, nie przez przypadek posiada sporo ściśle określonych zasad. Osoba jako kategoria gramatyczna wykształciła się po to, by ułatwić nam komunikację. To dzięki niej jesteśmy w stanie prawidłowo zrozumieć sens danej wypowiedzi. Możemy również w pewnym stopniu poznać kontekst towarzyszący słowom. Między innymi mamy możliwość zorientować się na temat tego, kto jest autorem danej wypowiedzi. Dlatego właśnie uważam, że pisanie o sobie samym w trzeciej osobie jest niezbyt mądre i nielogiczne.

Miara artystycznego sukcesu

Jednak wydaje mi się, że rozumiem, z czego wynika sytuacja tego rodzaju. Jako twórcy marzymy o własnym agencie. O prawdziwym marszandzie, który poprzez samą swoją obecność stanie się świadectwem naszego artystycznego sukcesu. Mając do dyspozycji takiego człowieka, nie musielibyśmy samodzielnie parać się niegodnymi pracami. Wszelkiego rodzaju działania promocyjno-marketingowe moglibyśmy zrzucić na jego barki. To właśnie profesjonalny agent wypisywałby w internecie pochwalne peany na nasz temat. Pisząc, posługiwałby się trzecią osobą liczby pojedynczej.

Skoro jednak posiadanie własnego agenta nie jest nam dane, to chociaż udajmy, że go mamy. Piszmy o sobie w trzeciej osobie. Dowartościowujmy się w ten sposób. Sprawiajmy wrażenie lepszych od siebie samych.

Artysta w internecie

Niestety w świecie internetu takie pomysły okazują się zupełnie do bani. Zwłaszcza wszelkiego rodzaju portale społecznościowe źle znoszą fałsz i językowe dziwactwa. W końcu socjalne sieci stworzone zostały po to, by w sposób łatwy i możliwie bezpośredni, wzajemnie się kontaktować. Pisząc na swój temat w trzeciej osobie, w zasadzie przeczymy całej idei, jaka towarzyszy mediom społecznościowym. Swoim działaniem pokazujemy, że nie zależy nam na tym, by nawiązywać realne relacje z użytkownikami danego serwisu. Miejsce traktujemy wyłącznie jako przestrzeń reklamową, która pozwala nam prezentować swoje dokonania. Niby nie jest to zabronione, ale moim fajne też nie.

Dlaczego piszę o tym wszystkim?

Małgorzata Chomicz

Print screen z oficjalnego profilu artystki Małgorzaty Chomicz

Born in Poland. She graduated from Academy of Fine Arts in Poznań. She has been teaching the techniques of printmaking for 20 years. Lives in Italy.

Piszę o tym, ponieważ przeglądając artystyczne zdjęcia na Instagramie trafiłam na prace doświadczonej graficzki Małgorzaty Chomicz. Znajdujący się powyżej cytat to słowa, które opisują jej osobisty profil. Oczywiście tekst w trzeciej osobie. Niby nic takiego, ale jednak nieco mnie razi. Zupełnie nie pasuje do konwencji Instagrama. Kłóci się z ideą mediów społecznościowych.

Czemu pani Chomicz sama o sobie na własnym Instagramowym profilu pisze w trzeciej osobie? A może wcale nie ona jest autorem tych słów? Może faktycznie treść stworzył i opublikował agent artystki. W końcu Małgorzata Chomicz jest twórcą utytułowanym, ma wieloletnie doświadczenie i liczne osiągnięcia w swej dziedzinie. Niczym dziwnym nie byłoby, więc gdyby się okazało, że rzeczywiście współpracuje z profesjonalnym managerem. Czy jednak w takim przypadku fragment internetu, na który trafiłam, jest faktycznie profilem artystki, a nie jej pomocnika? No, nie wiem.

W każdym razie grafiki Małgorzaty Chomicz bardzo przypadły mi do gustu, dlatego pomijając całą tę kwestię językową, zachęcam was do zapoznania się z twórczością graficzki. Jednocześnie mam nadzieję, że nikt z was sam o sobie nie wypowiada się w trzeciej osobie 😉

A no i przypominam, że ja również aktywnie prowadzę profil na Instagramie, na który serdecznie was zapraszam: 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.