gliwice smog, miasto zabija

Jak zabija miasto?

Kilka postów temu starałam się przekonać cały świat te parę osób, które czytają mój blog, że śląskie miasta wbrew pozorom nie są takie złe. Teraz dla zachowania równowagi nieco ponarzekam na Gliwice – miasto, w którym spędziłam większą część mojego życia. Sporo wad dostrzec można już gołym okiem. Nie zawsze widać je równie wyraźnie, bo często smogowa mgła ogranicza widoczność.

A tak na serio, to okazuje się, że największym utrapieniem mieszkańców Gliwic jest właśnie smrodliwe powietrze, czyli smog. Oczywiście problem ten dotyka również wiele innych miejscowości w niemal całym kraju. Zresztą wszyscy o tym dobrze wiecie. Co chwilę w mediach pojawiają się niezbyt wesołe komunikaty o tysiąckrotnie przekroczonych normach zanieczyszczeń powietrza. Na szczęście coraz częściej można również natrafić na informacje o nowych rewolucyjnych sposobach walki ze smogiem.

Gliwice smog i dron

Ostatnio na przykład media rozpisywały się o tym, jak to w Gliwicach nowoczesne technologie wykorzystane zostaną do walki z zanieczyszczeniami powietrza. Miasto szarpnie się na drony, które wprost z powietrza wykrywać będą smrodliwe wyziewy z naszych kominów. Co o tym myślicie? Chyba super, nie?

W końcu pojawią się prawdziwie innowacyjne narzędzia, dzięki którym odpowiednie służby będą w stanie skutecznie wyłapywać smogowych przestępców. I do tego wszystko dziać się będzie w fenomenalnym stylu. Latające maszynki za pomocą jakichś super czujników w parę chwil będą w stanie odkryć, że z komina pani Halinki nie wydostają się wcale spopielone szczątki węgielnych bryłek, ale wrzucone do pieca stare kalosze jej teścia.

Czy sami nie widzimy smogu?

W pierwszym momencie pomysł z dronami może wydawać się super, a jednak moim zdaniem nie do końca taki jest. Bo tak naprawdę naszym problemem wcale nie jest wykrywanie smogowych przestępstw, ale brak właściwych reakcji na te, które widoczne są gołym okiem. Latające komputerki nie muszą wskazywać trujących kominów, skoro ja i każdy inny mieszkaniec Gliwic, możemy zrobić to samo ze znacznie mniej spektakularnego poziomu chodnika.

smog gliwice
Jakość wykonanego zdjęcia jest bardzo kiepska, jednak nie jest to wina marnego aparatu. Wszystko przez smog, który w znacznym stopniu ograniczał widoczność i sprawiał, że nawet w środku dnia na ulicach panował półmrok.

Dzisiaj wystarczył piętnastominutowy spacer, bym trafiła na obskurną kamienicę kopcącą czarnym, okrutnie śmierdzącym dymem. Zlokalizowałam źródło zanieczyszczeń, mimo że nie jestem latającym dronem. Problem jednak w tym, że moje cuchnące odkrycie zbytnio nikogo nie interesuje. Wcześniejsze doświadczenia nauczyły mnie, że wezwana straż miejska wcale nie reaguje, a już na pewno nie wykazuje najmniejszego nawet zaangażowania własnego. No cóż, w służbach mundurowych również pracują zwykli ludzie, którzy mają własne domy, a w nich piece. Być może posiadają też starą meblościankę, której trochę szkoda wyrzucać, skoro pali się dobrze i długo grzeje.

Oczywiście nie twierdzę, że drony zwalczające smog same w sobie są złe. Jednak uważam, że ich wykorzystywanie w obecnej sytuacji nie jest czymś szczególnie istotnym. Bo jak na razie problem smogu nie jest związany z trudnościami w odnalezieniu źródeł zanieczyszczeń. Śmierdzące powietrze to wynik braku właściwych reakcji na kopcące syfiastym dymem kominy, które dostrzegalne są dla każdego, kto znajdzie się w ich pobliżu.

Może uznacie, że to paranoja, ale moim zdaniem ta cała akcja z antysmogowymi dronami, to tylko sposób na to, by producenci latających robocików, mogli sobie trochę zarobić. Pewnie uda się im przy okazji wykorzystać medialne zamieszanie do celów promocyjnych i wizerunkowych.

Przeczytajcie też tekst  o brzydkich śląskich miastach.

4 myśli do „Jak zabija miasto?”

  1. Pochodzę z podlasia i nie jestem w stanie wyobrazić sobie takiej sytuacji (u nas wyziewy mamy z obór hahaha) jak opisana przez Ciebie. To frustrujące, że władze sięgają po środki, które tak naprawdę nic nie zmienią a kosztują olbrzymie pieniądze…

  2. W Gliwicach drony latają nieodpłatnie i jest to faza testów . To nie problem w znalezieniu dymiącego komina, tylko komina który działa niezgodnie z prawem. A to , że leci ekstremalnie dużo dymu to nie znaczy, że jest niezgodnie z prawem. Póki co prawo jest łaskawe ale to się zmieni, pierwsze rygory czekają na smogowców w 2021 roku , następnie 2022 itd. Szczegóły na stronie: powietrze.slaskie.pl/content/uchwala-sejmiku-nr-v3612017

    Proszę zanim się coś napisze upewnić się czy ty prawda.

    1. Dziękuję za komentarz. Bardzo sobie cenię możliwość dyskusji z osobami, które mają inną opinię niż ja. Nie wydaje mi się jednak, żebym gdziekolwiek napisała nieprawdę. Każdy z nas ma prawo do własnej oceny danego problemu. Moim zdaniem drony to przyjemne gadżety, które mają przede wszystkim stworzyć “show” wokół problemy smogu. No, ale oczywiście rozumiem, że opinie na ten temat mogą być podzielone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.