Co to jest rycina?

Prowadząc własną stronę internetową korzystam z oferowanego przez Google narzędzia Search Console. Za jego pomocą mogę dowiedzieć się, w jaki sposób nowe osoby trafiają na mój blog. Pewnie nietrudno się domyślić, że najczęściej wpisują oni w swych wyszukiwarkach hasła dotyczące grafiki artystycznej, zwłaszcza linorytu. Na przykład ostatnio pewna osoba zadała pytanie: Dlaczego odbitki graficzne zostały nazwane rycinami? Czytaj dalej Co to jest rycina?

Hotel nomadów, wyrzeczenie jako sztuka

Jak sądzicie, czy nocowanie w hotelach może być uznane za sztukę? Jak dotąd taka forma artystycznego wyrazu nie była mi znana. Ostatnio jednak dzięki książce pt. Hotel nomadów dowiedziałam się, że istnieją ludzie, którzy aktywność tego rodzaju uznają za sztukę. Chociaż współczesny świat artystycznych działań jest bardzo bogaty, to muszę przyznać, że nieco zadziwiła mnie ta informacja. Czytaj dalej Hotel nomadów, wyrzeczenie jako sztuka

Działalność nierejestrowana

Ostatnio w mediach pojawiło się sporo informacji na temat tzw. Konstytucji Biznesu. Za sprawą tworzonego pakietu ustaw, prowadzenie działalności gospodarczej ma stać zajęciem miłym, lekkim i mało skomplikowanym. Co ciekawe, nowe przepisy obejmą swym zakresem głównie drobnych przedsiębiorców i to nawet takich, którzy w przeciągu miesiąca nie zdołają uzbierać na ZUS. Działalność nierejestrowana (działalność nieewidencjonowana) pozwoli legalnie zarobić parę grosików, bez konieczności prowadzenia prawdziwej firmy. Czytaj dalej Działalność nierejestrowana

Ilustracje w książkach

Już kilka razy na blogu wykorzystywałam informacje, na które udało mi się trafić w książce Keitha Houstona Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski. Również dzisiaj chciałabym oprzeć swój wpis na fragmencie właśnie tej pozycji. Tym razem postaram się przedstawić kilka ciekawostek na temat tego, jak dawniej wykonywano ilustracje w książkach. Czytaj dalej Ilustracje w książkach

Jak zabija miasto?

Kilka postów temu starałam się przekonać cały świat te parę osób, które czytają mój blog, że śląskie miasta wbrew pozorom nie są takie złe. Teraz dla zachowania równowagi nieco ponarzekam na Gliwice – miasto, w którym spędziłam większą część mojego życia. Sporo wad dostrzec można już gołym okiem. Nie zawsze widać je równie wyraźnie, bo często smogowa mgła ogranicza widoczność. Czytaj dalej Jak zabija miasto?