neo:artists

Moja przygoda z neo:artists

Jestem wielką fanką podróży, mimo to już od niemal roku nie miałam okazji wywędrować nawet poza granice własnego województwa (śląskiego). Na szczęście nieco bardziej włóczęgowski tryb życia prowadzą wykonywane przeze mnie linoryty. Jednemu spośród nich udało się niedawno trafić nawet na Wyspy Brytyjskie. Wszystko dzięki akcji stworzonej przez organizację neo:artists.

Wystawa w Bolton dzięki neo:artists

neo:artists

Całe wydarzenie rozpoczęło się dosyć nietypowo, przynajmniej jak na moje archaiczne standardy. Na jednym z portali społecznościowych otrzymałam wiadomość od zupełnie obcego człowieka. Stwierdził, że organizuje wystawę, będą artyści z całego świata i ja też powinnam. Uznałam, że to pewnie jakiś świr, albo naciągacz. Postanowiłam więcej nie zawracać sobie nim głowy. Później jednak zaczęłam myśleć i stwierdziłam, że w sumie to może warto spróbować.

neo:artists Bolton

Dopytałam o szczegóły. Dowiedziałam się, że formuła wystawy jest dosyć otwarta. Każdy biorący w niej udział artysta może zaprezentować jedną dowolną pracę. Organizacja neo:artists oczekuje jedynie, by miała ona wymiary 60 X 60 cm. Oczywiście dla mnie to żaden problem. Mam w końcu w moim wspaniałym dorobku artystycznym całe stosy grafik o takim właśnie formacie. Tak naprawdę, to ani jednej.

neoartists uk

W związku z tym nie pozostało mi nic innego, jak przestać marudzić, chwycić za dłuto i wyrżnąć linoryt o właściwie kwadratowym kształcie. Odbiłam. Uznałam, że jest nieco smutny i dodałam na wierzch trochę czerwonego mazidła. Chyba był to tusz, albo atrament. Nie pamiętam. Po wyschnięciu pracę spakowałam (na płasko) i wysłałam. Poczta lotnicza przyśpieszona, 95 złotych – a na nowe dłutka do linorytu nie ma. 🙁

grafika Bolton

Wystawa nosiła nazwę: Looking Throught i odbywała się w angielskim miasteczku Bolton. Trwała od 19 sierpnia do 10 września 2017 roku. Mój linoryt powisiał, może nawet ktoś go oglądał, a mi o całym zamieszania przypominał otrzymany przed kilkoma dniami katalog, w którym zaprezentowane zostały prace wszystkich uczestników.

ewelina szostakiewicz neo:artists

Jeśli chcecie dowiedzieć się nieco więcej na temat całego wydarzenia, to zapraszam na blog Rowana Siddonsa, działającego z ramienia organizacji neo:artists. To właśnie Rowan Siddons był głównym organizatorem wystawy. W jednym ze swoich blogowych wpisów dokładnie opisał, o co tak właściwie chodziło. Zaglądajcie do niego.

ewelina szostakiewicz katalog z wystawy

2 thoughts on “Moja przygoda z neo:artists”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *